kwietnia 23, 2018

Obawy młodego nauczyciela - jak sobie z nimi poradzić?

Witajcie! Wracam do Was naładowana pozytywnymi emocjami i pełna wiary, że wszystko jest możliwe. A to za sprawą 13 Forum Wychowania Przedszkolnego. Emocje wciąż buzują, a jak już opadną, podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami :) Dziś post bardzo osobisty - o tym, czego obawia się młody nauczyciel i jak może poradzić sobie z tymi obawami. Zapraszam!



KIM JEST MŁODY NAUCZYCIEL?

Wbrew pozorom nie musi być przed trzydziestką ;) To nauczyciel, który dopiero rozpoczął swoją zawodową ścieżkę. Z moich obserwacji na uczelni wynika, że coraz więcej osób po trzydziestce i po czterdziestce rozpoczyna studia przygotowujące do zawodu i tym samym całkowicie zmieniają swoją drogę zawodową (a czasem dorabiają kwalifikacje, aby utrzymać się w zawodzie). Oczywiście do tej grupy zaliczamy także młode osoby (w tym mnie :), które poszukują swojego "ja" a nauczycielskim zawodzie metodą prób i błędów - niestety, tak uczymy się najlepiej.

NIC NIE POTRAFIĘ.

Pierwsza obawa, która mnie spotkała pierwszego września (a nawet dwudziestego piątego sierpnia), przed rozpoczęciem pracy. Bo tak naprawdę nic nie umiałam. Dostałam grupę sześciolatków, i wierzcie mi lub nie, nie potrafiłam wprowadzić litery lub cyfry. Nauczyłam się obserwując koleżankę i doczytując w literaturze. Ale poszło z górki i dałam sobie radę. Niemniej wymagało to ode mnie pewnego samozaparcia i poświęconego czasu. Z moich spostrzeżeń wynika, że studia w ogóle nie przygotowują nas do zawodu... Ale o tym będzie osobny post ;)
Obawiałam się także, że nie poradzę sobie z rodzicami. Na szczęście się pomyliłam i trafiłam w większości na ciepłe i otwarte osoby, które przyjęły mnie serdecznie. Niemniej przy nowej grupie i nieznanych rodzicach taka obawa wraca. I co dalej? Nic. Trzeba otworzyć serce, słuchać, rozmawiać, ale nie dać sobie wejść na głowę... Czego nadal się uczę.



NIKT MI NIE POMOŻE.

Oj, ile w swoim dwuletnim stażu pracy usłyszałam takich tekstów - głównie od moich koleżanek z uczelni. Poszły do nowej pracy i były zostawione same sobie. "Aga, jak ty to zrobiłaś? Bo wiesz, mi nikt nie pomoże". Ale że jak to, nikt ci nie pomoże? Przecież pracujesz dopiero pierwszy rok i powinnaś otrzymać wszelką potrzebną pomoc. Wszelką! Od najdrobniejszych rzeczy, jak wprowadzenie w grupę, po te trudniejsze, jak pomoc w zrozumieniu przepisów czy pomoc w napisaniu sprawozdania.
Czy naprawdę "młodzi" nauczyciele otrzymują tak mało pomocy? Dajcie proszę znać, bo mam zupełnie inne doświadczenia!

KTOŚ MNIE WYŚMIEJE.

Za moje pomysły, za to, że się wygłupiam z dziećmi, że jak dziecko nie ma pary do tańca to nie pozwolę mu stać na występie, tylko razem z nim zatańczę przed całym przedszkolem. Że nie boję się rozmawiać na trudne tematy. Że czegoś NIE WIEM. Miałam takie obawy... I kilka się sprawdziło. Może nikt mnie nie wyśmiał, ale widziałam jakieś krzywe spojrzenie. Szczerze? Teraz spływa to po mnie jak po kaczce. Nikt nie wie wszystkiego, nikt nie jest alfą i omegą. A jeśli chodzi o wygłupianie... Dzieci kochają dorosłych, którzy pielęgnują swoje wewnętrzne dziecko. Pielęgnujcie je w sobie, a Wasi wychowankowie to docenią.



NIE PORADZĘ SOBIE.

Czasem życie potrafi przytłoczyć. Sama wiem o tym najlepiej, bo pierwsze półrocze tego roku szkolnego bardzo mnie przytłoczyło. Zdarza się, że bierzemy na siebie zbyt dużo, lub stawiamy sobie nierealne wyzwania. O czymś zapomnimy, coś się nawarstwi, a potem jesteśmy tylko bardziej przytłoczeni. Moja rada? Przede wszystkim daj sobie chwilę na oddech, a potem gaś pożary. Nie bój się przyznać, że zawaliłaś. A potem daj z siebie wszystko i pokaż, że potrafisz. Bo ze wszystkim sobie poradzisz :)
Wielu nauczycieli obawia się o dokumentację. Czasem dostaję pytania, czy w przedszkolu jest dużo dokumentacji? Owszem. Ale nie jest to nic, z czym nie da się zapoznać i robić na bieżąco. Wszystko jest do ogarnięcia, ale trzeba się tego nauczyć. Najlepiej znaleźć przyjazną duszę, która nam pomoże. Na pewno jest ktoś taki w Waszej placówce!

NIE POLUBIĄ MNIE.

Obawa dotycząca... Dzieci. Bezpodstawna. Dzieci kochają całym sercem. I szybko wyczuwają, komu mogą zaufać. Czasem możecie odnieść wrażenie, że jakieś dziecko was nie lubi. Miałam tak na samym początku pracy, ale później okazało się, że przy mnie dziecko jest nieśmiałe, a w domu opowiada, jak bardzo lubi spędzać ze mną czas. Wystarczy się uśmiechać i ich słuchać, a potem reagować. Naprawdę wystarczy :)
Jeśli chodzi o rodziców... Cóż, nie zależy mi na jakiejś ogromnej "sympatii". Zależy mi na poprawnych relacjach i wspólnym działaniu na rzecz dobra dziecka. Niemniej miło mi, kiedy mogę porozumieć się z rodzicem, kiedy rodzic mówi "dzień dobry" czy "miłego dnia", kiedy wspólnie szukamy rozwiązania, a rodzic szanuje moje zdanie i wysłuchuje moich uwag. To działa w obie strony i od razu milej się współpracuje.


Obawy są różne, tak jak i różni jesteśmy my. Niektórzy są urodzonymi nauczycielami i od progu z otwartymi ramionami czerpią z zawodu to, co najpiękniejsze, a inni będą kulić się jeszcze przez jakiś czas. Młody nauczycielu! Uśmiechnij się do siebie. Pozwól sobie na drobne błędy i staraj się zapobiegać tym większym. Nie bój się pytać, słuchaj uważnie, czytaj, ucz się, czerp jak najwięcej z codzienności. Ale przede wszystkim otwórz się na innych. To do Ciebie wróci.

Pozdrawiam!
Agnieszka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Nauczycielka Przedszkola , Blogger