lutego 25, 2018

Wolontariusz zza granicy- czego się spodziewać, jak się przygotować? Część 1

Witajcie po baaaardzo długiej przerwie. Tak jak każdy, czasem potrzebuję odnaleźć równowagę. Mam nadzieję, że mi się to udało i na dobre wrócę na bloga. Dziś post, który przygotowywałam dla Was jeszcze we wrześniu. Teraz znalazłam motywację żeby go dokończyć, z czego bardzo się cieszę. Zapraszam!



W zeszłym roku próbowałam odnaleźć jak najwięcej informacji na temat takiego wolontariatu. Chyba najbardziej pomocne były grupy na Facebooku- nauczycielki dzieliły się swoimi spostrzeżeniami i były bardzo zadowolone. To mnie pocieszyło i nastroiło pozytywnie- w zeszłym roku byłam świeżynką i nie wiedziałam za bardzo, co z czym się je ;) dlatego też nie wiedziałam, czego oczekiwać i jak poprowadzić współpracę- musiałam do tego dojść sama.

Kiedy w lutym przyjechała moja wolontariuszka z Portugalii, cóż... Byłam, niestety, rozczarowana. Dziewczyna słabo posługiwała się angielskim, była wycofana i bardzo niepewna. Zdawałam sobie sprawę, że jest pierwszy raz w obcym kraju, nie zna tu nikogo, a ktoś rzuca ją na głęboką wodę. Miałam jednak nadzieję, że z czasem wszystko się rozwinie i ułoży. I nie pomyliłam się- po dwóch dniach rozmawiałyśmy jak dobre koleżanki, a bariera językowa zniknęła- dziewczyna całkiem nieźle znała angielski (mało gramatycznie, ale najważniejsze, że się dogadałyśmy :).



Jeśli chodzi o dzieci- jak to dzieci, były zachwycone, że ktoś nowy pojawił się w przedszkolu. Moje sześciolatki rozumiały, że nowa pani nie zna naszego języka, i muszą spróbować porozumieć się z nią w języku angielskim lub przeze mnie. Gdybyście mogli zobaczyć ich wspaniałe wysiłki! Niejednokrotnie przychodzili do mnie rodzice, mówili, że dzieciaki dopytują ich, jak mogą o coś poprosić w języku angielskim- bardzo mnie to cieszyło :) widać, że dzieci bardzo mocno zaangażowały się w tą relację.

Jeśli zaś chodzi o wolontariuszkę- po całym okresie stwierdzam, że musiała do pewnych rzeczy dojrzeć. Zdarzało jej się nie przychodzić na umówioną godzinę (na przykład miała przyjść o 13, a o 15 informowała, że jej nie będzie), nie przychodzić wcale i odzywać się dopiero wieczorem. Wynikało to po części z portugalskiej kultury- tam im się po prostu nigdzie nie spieszy ;)- a po części z jej charakteru. Nie powiem, jako człowieka-organizację niesamowicie mnie to irytowało, ale sama musiałam nauczyć się tolerancji w tym przypadku. Niestety, najbardziej odbiło się to na dzieciach- pytały, kiedy przyjdzie nasza wolontariuszka i dlaczego nie przychodzi.



Jak możecie się przygotować? Przede wszystkim- miejcie otwarty umysł. Jeśli wiecie, skąd przyjedzie Wasz wolontariusz, poczytajcie o jego kraju, kulturze, ciekawostkach. Zawsze będziecie mieli temat na "small talk" ;) Przygotujcie też sobie kilka rzeczy, które chciałybyście zrealizować z wolontariuszem- taką bazę chociażby. Ja rozpisałam to sobie na dni. Tak jak w pewne dni realizujemy pewne obszary z dziećmi, tak i wolontariusz będzie brał udział w danych aktywnościach. W zeszłym roku moja wolontariuszka głównie... Siedziała ;) Owszem, była pomocna przy dekoracjach czy odnajdywała się w zabawach swobodnych z dziećmi, ale trudno jej było "wskoczyć" do zabawy.

Już na pierwszym spotkaniu warto zapytać, jakie są oczekiwania wolontariusza. Może okaże się, że ma jakieś talenty, np. muzyczny, plastyczny? Warto to uwzględnić i wykorzystać :)



Od października goszczę w swojej grupie wolontariuszkę z Francji, przesympatyczną Emilie. Jestem zachwycona współpracą - wspaniale odnalazła się w grupie maluszków, dzieci uwielbiają przebywać z nią i się bawić. Bardzo chętnie bierze udział w codziennych zajęciach, nie boi się wykonywać różnych zadań wspólnie z dziećmi, jest otwarta na wszystkie propozycje. Cieszę się, że w tym roku mam okazję współpracować z tak zaangażowaną osobą.

Jeśli chcecie uzyskać więcej informacji, zapraszam na Facebooka KobieTY, na stronę internetową, lub wyszukajcie hasło "wolontariat EVS". W części drugiej przewiduję wywiad z moją wolontariuszką, który pokaże Wam, jak taki wolontariat wygląda z jej perspektywy.

Pozdrawiam!
Agnieszka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Nauczycielka Przedszkola , Blogger