sierpnia 19, 2017

Studia zaoczne- o czym warto wiedzieć i czego się spodziewać.

Cześć! Ostatnie tygodnie były dla mnie szalone. Moja portugalska wolontariuszka pojechała do domu, upały nieźle dawały mi w kość, a poza tym ciężko wdrożyć się w rytm pracy po urlopie. Ale to chwilowe- jestem zwarta i gotowa do działania! W dzisiejszym poście opowiem Wam o moich doświadczeniach ze studiami zaocznymi- co chciałabym wiedzieć, zanim je zaczęłam ;) Zapraszam!

Przede wszystkim warto wiedzieć, że studia zaoczne odbywają się typowo w weekendy- zjazdy odbywają się najczęściej dwa razy w miesiącu, czyli co dwa tygodnie. W zeszłym roku w pierwszym semestrze chodziłam na uczelnię w soboty i raz na dwa miesiące w piątki na wykład, a w drugim co tydzień miałam piątkowe seminarium i wykłady w sobotę. Niektóre uczelnie już od pierwszego semestru preferują zjazdy od piątku do niedzieli. Wynika to z tego, że trzy czwarte moich zajęć odbywa się na platformie edukacyjnej. Według mnie to słabe rozwiązanie, ponieważ wolę kontakt z przedmiotem na wykładzie, a nie przez internet. Jeśli ktoś do mnie mówi, coś opowiada, od razu coś zostaje mi w głowie. Po internetowym wykładzie najczęściej nie ma śladu ;)



Przede wszystkim na studiach zaocznych musicie wszystko przygotowywać sami. Mając mniej godzin niż studenci dzienni po prostu tak to wygląda. Rzadko mamy mniej materiału od dziennych, więc sporą część musimy przeczytać i przygotować sami. Nie zawsze jest to łatwe zadanie, ale mus to mus. Druga sprawa- część dyżurów wykładowców odbywa się w tygodniu. Oznacza to tyle, że jak chcecie się z kimś skontaktować osobiście, to może to być problem. Nie zawsze można zwolnić się z pracy czy zamienić godzinowo. Ja w tym semestrze moją pracę do promotora i dokumenty z praktyk musiałam przekazywać przez koleżankę, bo nawet, gdybym zamieniła się godzinowo i tak nie dojechałabym na uczelnię i z powrotem do pracy na czas. Ewentualnie można wziąć urlop, no ale... ;)

Egzaminy- o ile na dziennych studiach zwykle egzaminy są rozłożone w tygodniu i macie czas, żeby nauczyć się czy powtórzyć wiadomości między jednym a drugim egzaminem, tutaj mamy wszystko w blokach. Wygląda to mniej więcej tak, że wychodzimy z jednego egzaminu i powtarzamy przez pół godziny wiadomości na drugi :D Ale da się to wszystko zdać, więc nic nie jest niemożliwe.



Ludzie... Tutaj spotkamy bardzo różnych ludzi. Mam to szczęście, że spora część moich koleżanek jest jeszcze z licencjatu ze studiów dziennych. Ale w przeciwieństwie do dziennych, na studiach zaocznych spotkamy dużo ludzi w przedziale wiekowym od 30 lat wzwyż. Co jest fajne? W większości ludzie wiedzą, czego tutaj chcą. Nie poszli na studia magisterskie, bo wypada, tylko chcą się uczyć i to robią. Można więc uniknąć krzywych akcji w stylu "nie chce mi się uczyć, przełóżmy egzamin", bo jesteśmy dorosłymi ludźmi i nikt tu nikogo na siłę nie trzyma ;)

Opłaty... Czyli najmniej przyjemna część ;) Opłaty za studia są niestety dość wysokie. Na szczęście można płacić albo w ratach, albo jednorazowo za semestr. Z drugiej strony, płacimy i mamy motywację, żeby wszystko zdać :D na państwowej uczelni nie obowiązuje zasada "płacę, to wymagam" jaka według wielu obowiązuje na studiach zaocznych. Jesteśmy traktowani pod tym względem identycznie jak studenci dzienni.




Przydatne rady? Bierzcie się za wszystko wcześniej. Za naukę do zaliczeń czy pisanie prac. Podziękujecie mi później. Zainwestujcie w termos i dobre jedzonko- w pierwszym semestrze siedziałam na uczelni około 10 godzin. I zainwestujcie proszę w dobry kalendarz- przy pracy i studiach dobra organizacja czasu jest niezbędna. Chcielibyście o niej przeczytać? Zabieram się do tego posta jak pies do jeża i chciałabym się podzielić z Wami moimi spostrzeżeniami.

Dajcie znać, jakie są Wasze spostrzeżenia jeśli chodzi o studia zaoczne. Ja studiuję na Uniwersytecie Łódzkim, więc na innych uczelniach spostrzeżenia mogą być różne. Podzielcie się w komentarzach! ;)

Pozdrawiam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Nauczycielka Przedszkola , Blogger